Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty

18 mar 2015

Ile zwolnień lekarskich, gdy zatrudnia mnie 2 pracodawców?



Jeśli jesteś zatrudniony na umowę o pracę w kilku zakładach pracy koniecznie musisz dostarczyć do każdego ze swoich pracodawców oryginał zwolnienia lekarskiego. 


Pamiętaj:
Posiadanie ubezpieczenia z dwóch lub więcej tytułów (np. z tytułu dwóch stosunków pracy) zobowiązuje Cię do uzyskania od lekarza odpowiedniej liczby zaświadczeń lekarskich i przekazania ich do pracodawców nie później niż w ciągu 7 dni od daty ich wystawienia. 

Ważne:
Jeśli Twoim pracodawcą jest firma zatrudniająca nie więcej niż 20 osób (chodzi o liczbę osób zgłoszonych do ubezpieczenia), to musi on Twoje zwolnienie lekarskie jeszcze przekazać do ZUS-u (w tym przypadku termin przekazania ZLA do pracodawcy nabiera innego wymiaru – należy to zrobić jak najszybciej, by pracodawca też miał możliwość przekazania dokumentu do właściwego płatnika świadczeń w odpowiednim terminie).

Uwaga:
Jeśli jesteś w ciąży, zadbaj o to, by na druku zwolnienia pojawił się odpowiedni kod – w przeciwnym razie nie będziesz mieć prawa do 100% wynagrodzenia / zasiłku za czas rzeczonej absencji.

Podstawą do wypłaty zasiłku chorobowego w wysokości 100% podstawy wymiaru z tytułu niezdolności do pracy przypadającej na okres ciąży jest zaświadczenie lekarskie o czasowej niezdolności do pracy z kodem literowym „B” lub odrębne zaświadczenie stwierdzające stan ciąży. 

Zgodnie z interpretacją ZUS jeśli przekażesz do pracodawcy zwolnienie lekarskie bez określonego kodu literowego B, ale dołączysz do niego odrębne zaświadczenie stwierdzające stan ciąży, będzie to podstawą do wypłacenia Ci 100% wynagrodzenia/ zasiłku. Jednakże jeśli w kolejnym okresie znów dostarczysz zwolnienie lekarskie bez oznaczonego literowego kodu i nie dostarczysz kolejny raz odrębnego zaświadczenia stwierdzającego stan ciąży, nie zdziw się, jeśli otrzymasz tylko 80% wynagrodzenia/ zasiłku za okres uwzględniony na w/w zwolnieniu lekarskim. 



Podstawa prawna:

a) Art. 62 ust. 1 ustawy z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (tekst jedn.: Dz. U. z 2014 r. poz. 159)
b) § 5 ust. 2 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 27 lipca 1999 r. w sprawie szczegółowych zasad i trybu wystawiania zaświadczeń lekarskich, wzoru zaświadczenia lekarskiego i zaświadczenia lekarskiego wydanego w wyniku kontroli lekarza orzecznika Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (tekst jedn.: Dz. U. z 2013 r., poz. 229).

20 gru 2014

Czy rynek pracy w Polsce to już rynek pracownika?

Źródło: freedigitalphotos

Temat bezrobocia i patologii na rynku pracy w Polsce przewija się regularnie w mediach już od lat. Paradoks polega na tym, że społeczeństwo pozostaje bez pracy, pracodawcy zaś bez pracowników.


Jak nie za wysoka stopa bezrobocia, to brak miejsc pracy, głodowe pensje etc. 
 
Nasz krajowy rynek pracy pozostawia niestety wciąż jeszcze wiele do życzenia tak pod względem: norm związanych z poszukiwaniem pracowników (ogłoszenia o pracę, procesy rekrutacyjne, feedback po rozmowach kwalifikacyjnych, etc.), norm i procesów związanych z zatrudnianiem (formy zatrudnienia, pensje, atmosfera pracy, brak działań motywacyjnych, mobbing, etc.), po normy dotyczące zwolnień z pracy.

Pracownicy czy osoby dopiero co ubiegające się o pracę mogą - każdy z osobna - opowiedzieć nie jedną, często przykrą historię, jaka przytrafiła się im w związku z w/w obszarami.

Każda ze stron barykady (bo często w ostatnich latach odnosiłam takie wrażenie, że pracodawcy i pracownicy to dwa wrogie obozy) boryka się z własnymi bolączkami i wyzwaniami, jakie stawia przed nimi gospodarka (zarówno jej wzloty jak i upadki).

O problemach pracowników czy bezrobotnych media trąbią nieustannie, nie możemy jednak bagatelizować czy pomijać drugiej strony medalu...Nie tylko bowiem bezrobotni napotykają na trudności na rynku pracy. Otóż równie ciężko doświadczani są pracodawcy.  Borykają się oni z problemami związany mi z zatrudnieniem, obsługą i utrzymaniem pracowników (ZUS, podatki, często brak wiedzy na temat zarządzania posiadanymi już zasobami ludzkimi, ba! nawet nieumiejętność właściwego diagnozowania własnych potrzeb personalnych, niemożność pozyskania odpowiednich kandydatów, etc.).

W tym momencie warto też zaznaczyć, że pracodawcy posiadają zazwyczaj sprecyzowane preferencje dotyczące poziomu i profilu wykształcenia czy kompetencji językowych potencjalnych pracowników. Stawiają przed nimi określone wymagania dotyczące płci i doświadczenia zawodowego, etc. Niestety spora część oczekiwań pracodawców nie pokrywa się z tym, co mogą zaoferować im osoby poszukujące zatrudnienia.

Posłużę się tu przykładem pochodzącym z danych GUS: otóż odsetek osób zarejestrowanych w urzędach pracy, które nie dysponują żadnym doświadczeniem zawodowym w grudniu 2013 roku wynosił 24%, zaś odsetek pracodawców, dla których kluczową wartością było posiadanie doświadczenia zawodowego przez kandydatów do pracy w latach 2010 - 2013 wahał się w granicach od 66% do 68%. Obecnie polski rynek pracy jest na tyle specyficzny, iż należy go nieustannie monitorować pod kątem najnowszych trendów i zmian na nim występujących. Często pewne procesy pojawiają się nagle, intensywnie i równie nagle znikają...

Czy wiecie, kogo obecnie najchętniej zatrudniają pracodawcy i jakie wymagania powinni spełniać kandydaci, aby pozytywnie przejść proces rekrutacyjny? Przyznam się szczerze, że musiałabym się chwilę zastanowić, nim udałoby mi się udzielić konkretnej odpowiedzi na to pytanie.

Aktualnie obserwujemy ciekawe zjawisko na naszym rodzimym rynku pracy - a mianowicie powolne acz postępujące przeważanie szali pracowników... Wydaje mi się jednak, iż na to, aby rynek pracy stał się znów rynkiem pracownika, trzeba będzie jeszcze poczekać. Tak czy inaczej zauważyć można pierwsze jaskółki zwiastujące nową falę. Sytuacja gospodarcza kraju stabilizuje się i wykazuje tendencje zwyżkowe, to przekłada się na popyt a co za tym idzie wzrost zatrudnień w różnych sektorach.  Ale czy każdemu od razu "się poprawi"?

Cóż... Pracownicy śledzą zmiany na rynku w poszukiwaniu ewentualnych lepszych dla siebie miejsc pracy. Agencje zatrudnienia też mają więcej zleceń, widocznie wzrasta liczba ogłoszeń o pracę. Z jednej strony cieszy taki obrót spraw, z drugiej jednak wspomnieć należy, że ów wysyp ogłoszeń to w dużej mierze oferty nisko płatne. Osoby posiadające wyższe aspiracje, większe kwalifikacje i doświadczenie raczej nie mają w tej chwili poczucia istotnej poprawy.  I tak też wygląda rynek pracy: nie zaobserwowano jakiejś istotnej rotacji pracowników, ani też ich nastroje się nie poprawiły. wielu pracodawców za to poszukuje tanich pracowników wśród uczniów, studentów a nawet obywateli zza wschodniej granicy (np. w Gdańsku na słupach pojawiło się wiele ogłoszeń o pracę dla Litwinów czy Białorusinów).

Z danych GUS na temat zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw (czyli dużych graczy zatrudniających większość specjalistów i menedżerów) nie wynika, by jakoś istotnie wzrosła liczba miejsc pracy w ich dziedzinie. A skoro tak, to i pracownicy nie mają większych niż dotychczas okazji do zmiany pracodawcy na "lepszego" (który zaoferuje coś więcej niż poprzedni), czy negocjowania podwyżek u aktualnego pracodawcy.

Najbardziej w ostatnim półroczu zmieniło się podejście pracodawców i pracowników do kwestii podwyżek. Wzrostu swojej płacy oczekuje 50% pracowników a zaledwie 5% pracodawców zamierza te oczekiwania spełnić. Jest to naturalna reakcja pracodawców na zmieniającą się sytuację na rynku pracy - muszą oni realnie odczuć progres i pewną stabilizację, by zmienić swoje podejście do kwestii wynagradzania pracowników za pracę. Niestety nie uważam, by nastąpiło to szybko - z analiz makroekonomistów wynika, że zależy to od wielu zmiennych między innymi tego czy, kiedy i na jak długo dynamika gospodarcza Polski przekroczy pułap 3,5–3,7%. Choć i to nie gwarantuje jeszcze sukcesu, podobno bowiem bez szybkiego tempa wzrostu gospodarczego nasz kraj może się rozwijać nie tworząc nowych miejsc pracy.

Zobaczymy, co przyniesie nowy ok, wielu prognozuje, iż już po półroczu  2015 roku sytuacja na rynku pracy będzie odczuwalnie lepsza. Pozostaje nam więc obserwować rynek pracy i cierpliwie czekać na nadchodzące zmiany.

5 sie 2014

Z serii "ciekawostki" - równowartość jednej pensji za odejście z pracy

Źródło: freedigitalphotos.net
 

Twórca popularnej gry League of Legends ogłosił niedawno, że zapłaci każdemu niezadowolonemu z pracy nowo zatrudnionemu pracownikowi nawet do 25.000 dolarów, aby ten zakończył swoją karierę w jego firmie. 


Coraz bardziej popularnym trendem na zachodzie jest płacenie niezadowolonym pracownikom za odejście z pracy. League of Legends nie jest w tym procederze osamotniony, tę samą metodę stosują Zappos i Amazon...


W praktyce wygląda to tak, że nowi pracownicy np. po miesiącu od momentu zatrudnienia, dostają propozycję odejścia w zamian za równowartość jednej pensji. Firmy chcą w ten sposób zapobiec zatrudnianiu osób, które nie mają przekonania do swojej pracy.

Pojawia się jednak pytanie: czy w/w metoda nie niesie ze sobą przypadkiem innych zagrożeń? 

Źródło: mycareertopia.com

28 sie 2013

Kreatywność trochę przereklamowana…

Źródło: freedigitalphotos.net

Podobno w dzisiejszych czasach zwykłe CV nie wystarcza. Dużo też ostatnio mówi się o KREATYWNOŚCI W POSZUKIWANIU PRACY. Nasuwa się jednak pytanie: Czy rzeczywiście w każdej sytuacji owa kreatywność jest niezbędna? 



Szczerze mówiąc, nie dziwię się młodym (stojącym dopiero co u progu kariery) ludziom, że chodzą wygłupieni i sami nie wiedzą już, co mają robić: szukać pracy, szukać jakiejkolwiek pracy, podpisać umowę śmieciową za grosze i nie posiadać się z radości (w końcu „takie bezrobocie, a ja jednak mam jakąś pracę”), wierzyć, że praca leży na ulicy wystarczy tylko wykazać się kreatywnością w jej znalezieniu?

Fakt: ciężko jest odnaleźć się w sytuacji, kiedy napływają do nas często wzajemnie wykluczające się informacje: kryzys i bezrobocie vs obfitość pracy i lenistwo bezrobotnych. Nie jest łatwo… W mediach wciąż mówi się o kryzysie, postępującym bezrobociu, setkach a nawet tysiącach aplikacji na jedno miejsce pracy. Zewsząd atakują nas nagłówki „jak znaleźć pracę”, „jak znaleźć dobrze płatną pracę”, „co robić, by zaproszono nas na rozmowę kwalifikacyjną”, etc. Z drugiej strony znajdujemy artykułu opisujące Pokolenie X, Pokolenie Y, Pokolenie Z – niewdzięczne, roszczeniowe pokolenia ludzi posiadających pewne oczekiwania. A cóż złego w oczekiwaniach? Każdy z nas je posiada. Ważne, aby umieć dopasować je do swoich możliwości a resztę upchnąć do sfery marzeń, pragnień i aspiracji z ambitnym planem ich zrealizowania w miarę rozwoju wiedzy, kompetencji i doświadczenia. 

Wróćmy jednak do KREATYWNOŚCI W POSZUKIWANIU PRACY 

Dużo trendów przychodzi do nas z Zachodu. Często są to bardzo dobre pomysły, ale – UWAGA – niedopasowane do naszych realiów. Pamiętajcie: to, co sprzeda się w Stanach Zjednoczonych czy gdzieś indziej za granicą, nie zawsze będzie pozytywnie postrzegane u nas. Dlatego z dużym rozmysłem decydujcie się na wykorzystanie jakiejś niestandardowej metody poszukiwania pracy, „rzucenia się w oczy” potencjalnemu pracodawcy, by nie narazić się na wyśmianie. I nie uważam, żebym przesadziła z użyciem tego zwrotu. Musicie wiedzieć, że decydujące znaczenie odgrywa tu kultura, normy społeczne, granice swobody jednostki, etc. Kiedy bliżej przyjrzycie się naszemu rodzimemu rynkowi pracy, z łatwością zauważycie, że - jeśli chodzi o rozwój – jesteśmy dobre 20 lat za Stanami. Co prawda próbujemy gonić ten Zachód, ale czy wystarczy nam determinacji, by doścignąć go w krótkim czasie?

Dużo, by mówić, ale nie o tym wszak dzisiejszy artykuł, do którego napisania sprowokował mnie nie tak dawno nagłośniony w mediach przypadek pewnej dziewczyny, która w sposób niekonwencjonalny znalazła pracę w renomowanej agencji. Może nawet nie do końca chodzi tu o jej osobę, co komentarze wielu internautów, jakie odnalazłam w Sieci pod artykułami wygłaszającymi peany na cześć Kariny Gos (bo o niej mowa). 

Po pierwsze: GRATULACJE – bo należą się, a jakże! Dla niewtajemniczonych zaś garść informacji: otóż, Karina Gos postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i (jako osoba pragnąca zdobyć zatrudnienie jako Kreatywny w agencji reklamowej) kreatywnie podejść do tematu. Jej pomysł polegał na wykorzystaniu serwisu geolokacyjnego Foursquare, który – jak mniemam – jest dość dobrze znany przedstawicielom branży, do której aplikowała. Realizacja pomysłu wymagała pewnej systematyczności, pomysłowości, przygotowania kilku grafik i sloganów, cierpliwości i prawdopodobnie dużych pokładów nadziei i wiary w to, że „w końcu się uda”. No i się udało! Rozpoczęła pracę w dziale kreacji firmy VML Poland bez wysyłania standardowego CV. Wspaniale! Ale należy pamiętać o tym, że aby ziścił się jej „career dream”, musiała wykazać się wiedzą i umiejętnościami, gdyż sam pomysł wraz z jego realizacją to nie wszystko. Stare porzekadło wszak rzecze: „z próżnego i Salomon nie naleje”. Dlatego podkreślam (i pewnie zawsze będę), że warto inwestować w samorozwój, by mieć w zanadrzu kilka mocnych argumentów przemawiających za tym, aby nas zatrudniono. 

Nie ukrywam, że historia Kariny Gos zaintrygowała mnie na tyle, by przyjrzeć się jej bliżej – mam tu na myśli analizę dostępnych na jej temat informacji w sieci, artykułów w mediach o jej spektakularnym sukcesie, etc. Wnioski? Właśnie się nimi z Wami dzielę. Co mnie uderzyło? Osiągnięcie Kariny obrastać zaczęło w mity a jej postać sprytnie przez media została wykreowana na bohatera naszych czasów tylko dlatego, że znalazła pracę. Ba! Powiem więcej, zrobiono z tego medialną sensację: „Wystarczyło ruszyć głową, trochę popracować nad formą i praca w zasadzie sama do niej przyszła” (pisze w swoim artykule Michał Wąsowski). No to chyba jednak gruba przesada – przecież dziewczyna nie ograniczyła się tylko do tego. Wykazała się inicjatywą i aktywnie szukała pracy (pomijamy teraz kwestię, czy szukała standardowo, czy nie). Myślę sobie, że to cudownie, iż w Polsce są takie osoby, które zdobywają zatrudnienie po krótkim okresie poszukiwania pracy. Niemniej każdy z nas zdaje sobie sprawę, iż w naszym kraju o pracę trudno i mam mieszane uczucia względem tego, czy takie nagłośnienie przypadku Kariny (i robienie z tego drugiego cudu nad Wisłą) nie jest przesadzone i krzywdzące dla innych poszukujących pracy, którzy nie mieli takiej siły przebicia, którzy nie wstrzelili się ze swoim dobrym pomysłem w odpowiedni moment w firmie. 

Zgodzę się z tezą, że zamiast narzekać na brak pracy, lepiej zakasać rękawy i zrewidować swoje dotychczasowe podejście do jej poszukiwania. Może Twoje CV jest kiepskie, może zawiera błędy ortograficzne, może szukasz pracy, do wykonywania, której nie posiadasz odpowiednich kwalifikacji, może leżysz plackiem na kanapie i (bezmyślnie śledząc losy bohaterów telenoweli) marudzisz, że nie możesz znaleźć pracy… A może jesteś już za bardzo zniechęcony niepowodzeniami? Może za wysoko postawiłeś sobie poprzeczkę? Wówczas spróbuj rozpisać swój plan od nowa. Owszem, zamierzone cele można osiągnąć jednym susem, ale nie łudź się, że przytrafia się to każdemu. Może warto zastanowić się nad wykorzystaniem metody drobnych kroków i określenia tzw. celów pośrednich? 

Pewne jest, że należy poznać branżę, z którą chcemy związać się zawodowo. Uwiera mnie jednak trochę konkluzja Pana Wąsowskiego, którą pozwolę sobie przytoczyć: „Zamiast więc narzekać, że nie ma "fajnej pracy", może czas wziąć się do roboty. Zrobić research, zobaczyć, co i jak funkcjonuje w branży, do której chcemy się dostać i potem to kreatywnie wykorzystać. Nie trzeba przenosić gór ani kończyć Harvardu. Wystarczy trochę pomyślunku i odwagi. A wtedy być może, tak jak w przypadku Kariny, to praca znajdzie nas, a nie my pracę.” – gdyż dalece spłyca mechanizmy poszukiwania pracy, prawa rządzące naszym rynkiem pracy, procesy zachodzące w głowach osób poszukujących pracy i odnoszących na tym polu niestety porażki. Zniechęcenie, spadek motywacji, spadek poczucia własnej wartości, stany depresyjne, etc. – to tylko nieliczne ze skutków bezskutecznego poszukiwania pracy (ba! Dla niektórych już sam fakt postawienia ich w sytuacji konieczności poszukiwania zatrudnienia jest często psychicznie nie do przebrnięcia i nim otrząsną się z pierwszego szoku, mija trochę czasu). W tym akapicie chcę tylko podkreślić coś, co przez współczesne media jest notorycznie zaniedbywane: a mianowicie, jeśli coś (jakiś temat, zagadnienie) jest kierowane do dużej liczby odbiorców i nagłaśniane, warto zadbać o to, by miało jakąś wartość dodaną, edukacyjną, motywacyjną czy jakąkolwiek inną, byle nie deprecjonującą czy wręcz obrażającą odbiorcę. 

Owszem, popieram kreatywność i wykorzystywanie alternatywnych ścieżek poszukiwania pracy, ale nie będę teraz każdego z Was namawiała do innowacyjnego podejścia do tematu poszukiwania pracy, gdyż nie w każdej branży się to sprawdzi a co gorsze może prowadzić do jeszcze większej frustracji. Większości z nas (powtórzę to po raz n-ty) pozostaje inwestycja w rozwój kompetencji oraz odpowiednie przygotowanie CV i listu motywacyjnego (często niestety na nic więcej poza odpowiednim wykorzystaniem „chwili” wpływu mieć nie będziemy). Polska podzielona jest na kilka stref i pewne regiony są mniej rozwinięte od innych (prosty przykład: Polska centralna vs Wschodnia ściana kraju), różnie między nimi dostrzec można pod wieloma względami w tym pod względem ekonomicznym, co prowadzi często do patologii rynku pracy: umowy śmieciowe, darmowe staże, praca na czarno, zatrudnianie „na próbę” bez zapłaty, etc. Nie mówmy, więc, że łatwo jest odnaleźć się na takim rynku pracy i osiągnąć sukces. Jednak żeby nie zostać posądzoną o czarnowidztwo dodam, że nie taki znów diabeł straszny, jak go malują – udaje się wielu osobom, to i Tobie też prędzej czy później musi się udać (pamiętaj tylko o tym, aby się nie poddawać przy pierwszym czy 10-tym niepowodzeniu, bo to najgorsze, co możesz uczynić). 

Uważam, że każdy z nas powinien posiąść wiedzę na temat trudności, jakie może napotkać na rynku pracy, jego obecnych ograniczeń i bolączek oraz możliwości. Mam tu przede wszystkim na myśli świadomość tego, że zdarzyć się może (może to spotkać Ciebie, mnie, jego), że pomimo naszych starań i tak podjęta próba zakończy się niepowodzeniem. Dlaczego? Z prostej przyczyny: na rynku pracy nie ma tylu miejsc, by można było wchłonąć każdego. A zatem nie wszystko pozostaje jedynie w naszych rękach, a wmawianie poszukującym pracy, że jest inaczej, prowadzić może jedynie do pogłębiania się w nich frustracji. Myślę, że gdyby w jednej chwili wszyscy stali się ekspertami od kreatywnego poszukiwania pracy to i tak niczego by to nie zmieniło (może poza podniesieniem poprzeczki w walce o etat), a pracę i tak otrzymywałby tylko pewien ich odsetek (czyli tak samo jak do tej pory). Inna rzecz, że nie każde stanowisko będzie wymagało owej kreatywności (ok, zdecydowanie przyda się ona w marketingu, PR, reklamie i może kilku jeszcze innych branżach w mniejszym aspekcie, ale to i tak ułamek, na tle całego rynku pracy). 

Na czym więc powinniśmy skoncentrować się w trakcie poszukiwania pracy? 

Pamiętajcie, że już na samym starcie możecie przyczynić się do zwiększenia lub zmniejszenia swojej skuteczności i szansy na zatrudnienie. Co na pewno nie pogrzebie Waszych szans? 

Oto lista:
  1. Świadomość swoich możliwości rynkowych (i nieustanny rozwój kompetencji, zdobywanie nowej wiedzy i umiejętności).
  2. Sprecyzowany kierunek rozwoju swojej kariery zawodowej (ale konkretnie: jaka branża, jakie stanowiska nas interesują) i systematyczne działania przybliżające nas do osiągnięcia celu.
  3. Posiadanie i/lub zdobycie wiedzy na temat tego, jak profesjonalnie przygotować dokumenty aplikacyjne tak, aby nie doszło do przerostu formy nad treścią – to ważne. Nie wydaje mi się, bowiem, aby ta klasyczna forma prezentowania swojej osoby potencjalnemu pracodawcy odeszła szybko do lamusa (rzeczywiście pogrzebać nas może np. brak dobrze przygotowanego CV, umieszczanie nieprawdziwych informacji na temat swoich kompetencji etc.; drugorzędną – choć też istotną kwestią – jest forma takiego CV, aczkolwiek nie zachęcam do zaniedbywania tego obszaru, gdyż to, w jaki sposób zostało zredagowane, sformatowane CV też wiele może powiedzieć o nas i naszych umiejętnościach zwłaszcza, jeśli na stanowisku, o które się ubiegamy niezbędne będzie posiadanie umiejętności profesjonalnego redagowania dokumentów, poprawność językowa etc.). I jeśli na kandydatowi na stanowisko robotnicze ujdzie płazem fakt, że jego CV nie jest idealnie przygotowane, tak osoby ubiegające się o pracę na stanowiskach umysłowych mogą niepotrzebnie zarobić przez to kilka karnych punktów już na „dzień dobry” (więc chyba lepiej wyeliminować takie potencjalne ryzyko).
  4. Zdobycie wiedzy na temat rynkowego poziomu płac obowiązujących na danych stanowiskach, na które aplikujemy i dostosowanie do w/w swoich oczekiwań finansowych (chcemy tego, czy nie temat oczekiwań finansowych kandydatów do pracy na naszym rynku pracy jest tematem wciąż jeszcze trudnym).
  5. Zdobycie wiedzy na temat autoprezentacji, mowy ciała, etc. – z pewnością pomaga to odnaleźć się w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej i zaprezentować się jako profesjonalista.
  6. Umiejętność radzenia sobie ze stresem i niepowodzeniami – niestety jest to wpisane w rytm poszukiwania pracy (i poruszania się po rynku pracy). Jeśli nie będziemy potrafili radzić sobie z frustracją wywołaną kumulującym się stresem i napięciem, może się to dla nas skończyć źle: spadkiem motywacji, poczucia własnej wartości, apatią, a nawet depresją czy myślami suicydalnymi lub agresją a ostatecznie bezradną akceptacją i wyuczoną bezradnością…

Nie łam się! W końcu nadejdzie taki moment, że na krzesełku usiądziesz Ty a ktoś inny na jakiś czas wypadnie z obiegu. Rób swoje, by nikt nie zarzucił Ci, że leżysz odłogiem i czekasz na mannę z nieba (tu mała niespodzianka dla tych, co myślą, że jest inaczej: pracodawca sam do Was nie przyjdzie i nie będzie napraszał się o to, byście ewentualnie podjęli u niego pracę).

7 lip 2013

Autopromocja drogą do awansu

Źródło: freedigitalphotos.net

 

Gdy dopada Cię stagnacja, zaczynasz zastanawiać się, jakie są jej przyczyny, gdzie znajduje się źródło braku awansu i satysfakcji z pracy? Jeśli włączyłeś u siebie tryb "stand by" i biernie trwasz w oczekiwaniu na ruch szefa, porzuć nadzieje na awans czy podwyżkę. W dzisiejszych czasach należy się odpowiednio sprzedać (innymi słowy wypromować) nie tylko podczas rozmowy kwalifikacyjnej.



Znam kilka sposobów na to, jak zwrócić na siebie uwagę w pracy. Oczywiście podstawowym z nich jest sumienne wykonywanie swoich obowiązków i osiągnięcia zawodowe. Niestety nie zawsze będzie to wystarczającym argumentem przemawiającym za awansem czy podwyżką. 


Oto kilka obszarów, na które powinieneś zwrócić szczególną uwagę w budowaniu swojego wizerunku w pracy i promowaniu siebie jako wysokiej klasy specjalisty:
  1. Dress code
  2. Komunikacja pozawerbalna
  3. Nieustanne doskonalenie się i podwyższanie swoich kompetencji
  4. Asertywność i wiara we własne możliwości

1. DRESS CODE
Nie od dziś wiadomo, że w pierwszej kolejności zwracamy uwagę na wygląd osoby, z którą mamy do czynienia - czy to na gruncie zawodowym czy też prywatnym. I tak, jeśli chcesz zaprezentować się jako osoba budząca zaufanie i kompetentna, postaraj się do pracy ubierać gustownie a przede wszystkim stosownie do okoliczności. Najlepiej, jeśli dostosujesz się do panującego w firmie dress code'u. Dzięki temu nie będziesz odstawał od grupy i dodatkowo wywołasz oczekiwane pozytywne wrażenie na swoim przełożonym i kolegach. 

Z pewnością zgodzisz się ze mną, iż dobry wygląd buduje autorytet i przyczynia się do umocnienia pozycji w miejscu pracy. Na temat dress code'u napisano już wiele - możesz skorzystać również z moich rad w innych artykułach ("Letni business dress code", etc.). 

Dziś w skrócie powiem Ci tylko, że, aby dobrze się zaprezentować, warto postawić na proste klasyczne fasony, kolorystykę odpowiednią do biura i adekwatną do pory roku. Tkaniny zaś powinny być z najlepszego gatunku - co zapewni Ci komfort ich noszenia. Ponadto, zamiast krzykliwego koloru czy trendy fasonu (który akurat w danym sezonie jest na topie) warto urozmaicić swój strój drobnym detalem, który doda charakteru i wyrazu całemu strojowi. Może to być oryginalna apaszka, delikatny naszyjnik, broszka, bransoletka, zegarek, pasek, etc. W tym obszarze możesz puścić wodze fantazji i spróbować wybrać coś odzwierciedlającego Twoją osobowości. 

Pamiętaj: nie zakładasz służbowego stroju za karę. Grunt, abyś w swoim służbowym uniformie czuł się dobrze i komfortowo - dzięki temu zyskasz większą pewność siebie, która pomoże Ci w realizacji zamierzonych celów. Ponadto, dzięki dobrze dobranemu strojowi, nie będziesz musiał poświęcać czasu i energii na rozmyślania o tym, czy jesteś ubrany adekwatnie do okazji. W sytuacji, zaś, niespodziewanego spotkania biznesowego, zaoszczędzisz sobie poczucia dyskomfortu (być może nawet wstydu, czy zażenowania) związanego z niedobranym do okoliczności strojem.


2. KOMUNIAKCJA POZAWERBALNA
Oczywiście strój czy dyskretny makijaż nie wystarczą, by zapewnić powodzenie. Znasz takie stare porzekadło: "Jak Cię widzą, tak Cię piszą"? Otóż, dotyczy ono nie tylko wyglądu zewnętrznego. Oprócz w/w odnosi się też do mowy ciała: sposobu poruszania się, sposobu mówienia (ton głosu, jego tembr, poprawność), mimiki, gestów, postawy ciała, etc. 

Czy wiesz, że jedynie ok. 27% informacji czerpiemy z werbalnego przekazu, który kieruje do nas rozmówca? Reszta wynika z gestów, nieświadomych odruchów, postawy. To one mogą zdemaskować Cię w trudnej sytuacji - w końcu to, jaką postawę przybiera człowiek, jest zazwyczaj pierwszym i najbardziej wyraźnym sygnałem, jaki możemy zauważyć. 

Postawa zamknięta vs otwarta
Z definicji otwarta postawa to taka, gdzie jedna noga jest lekko wysunięta do przody a ręce są rozluźnione. Jeśli osoba ustawia się tak, aby między nią a rozmówcą była jakaś bariera, wtedy mamy do czynienia z postawą zamkniętą. Co wskazuje na budowanie barier? Otóż, najczęściej będą to ręce skrzyżowane na piersiach, jednak można ją utworzyć z innych przedmiotów: torebki, książki, segregatora, etc. Do tego często dochodzą skrzyżowane nogi oraz zaciśnięte pięści (choć ten gest nie będzie raczej sygnalizował niczego dobrego - wrogość, złość, czasami jednak taka postawa będzie jedynie oznaką defensywności i poczucia zagrożenia).

Udowodniono, że człowiek w większym stopniu jest w stanie kontrolować to, co dzieje się z jego górnymi partiami ciała, rzadziej zaś nad tym, co robią z nogami, które są w stanie bardzo dużo powiedzieć drugiemu człowiekowi o naszych emocjach.

W końcu twarz - najbardziej ekspresyjna spośród części ludzkiego ciała. Otóż z twarzy można wyczytać niemal wszystko (oczywiście pod warunkiem, że wiemy, na co kierować uwagę: oczy wraz z całą ich oprawą, usta - często mogą zdradzić więcej niż byśmy sobie tego życzyli).

Niżej prezentuję Ci zestawienie typowych elementów mowy ciała przypisanych do 3 głównych postaw prezentowanych przez człowieka. Oczywiście formalnością jedynie będzie, kiedy powiem, że w autopromocji pomoże Ci tylko jedna z nich:

PEWNOŚĆ SIEBIE NAPIĘCIE, 
BRAK PEWNOŚCI SIEBIE
LĘK
otwarta postawa ciała, 
dobry kontakt wzrokowy, 
niewielkie napięcie mięśni, 
rozluźniona postawa ciała, 
swobodne ramiona, umiarkowane lub niskie natężenie ruchów, mniejsza ilość gestykulacji, rozpięcie marynarki lub jej ściągnięcie (mężczyźni), nogi swobodnie oparte o ziemię, 
ręce luźno oparte o poręcze, spokojny głos
zamknięta postawa ciała (bariery z rąk lub nóg), odchylenie do tyłu, wycofanie się, odsuwanie się od drugiej osoby, unikanie kontaktu wzrokowego, napięte mięśnie, niewygodna postawa ciała, spięte ramiona, szybkie, nerwowe ruchy, rozbudowana gestykulacja, ściąga usta,
duża ilość adaptatorów (np. głaskanie się po ramionach, zagryzanie palców, sprawdzanie czy naszyjnik jest na miejscu, itp.)
częste mruganie powiekami, zwilżanie warg (np. poprzez oblizywanie), wiercenie się na krześle, drganie nóg, 
wykręcanie lub przygryzanie palców, zagryzanie warg, 
skubanie dłoni, ściskanie, wykręcanie dłoni, chrząkanie, przeczyszczanie krtani, załamania głosu, 
ciężki, szybki oddech


Otóż, to! Postawa osoby pewnej siebie, wolnej od napięć i lęków jest lepiej postrzegana a co za tym idzie, niesie za sobą więcej zawodowych korzyści. Wbrew pozorom każdy może opanować pewne swoje odruchy do tego stopnia, by nie demaskowały jego emocji. Dlatego zachęcam Cię, byś od teraz spróbował przeprogramować swoje ciało na postawę zwycięzcy. Nikt bowiem nie potraktuje Cię poważnie np. na spotkaniu służbowym, kiedy będziesz wycofany, będziesz unikać kontaktu wzrokowego, zaciskać szczęki, czy nie zabierzesz głosu z obawy przed ekspozycją lub wyśmianiem. W takiej sytuacji wyślesz jedynie komunikat, że jesteś osoba nieśmiałą, niepewną siebie i zwyczajnie nijaką. A nie o to wszak chodzi w autopromocji i budowaniu własnego wizerunku. 

Dlatego w każdej sytuacji "bądź zwycięzcą" - niech to stanie się Twoim nawykiem. Nie wahaj się być sobą i wyrażać swoje zdanie - daj się zauważyć. Zaznacz swoją obecność, podkreśl swoje kompetencje i wiarę w siebie nie tylko w swojej głowie, możesz to również wyrazić na zewnątrz: wiarę w swój sukces możesz zaznaczyć w sposobie chodzenia i sylwetce. Bądź pewny swego, wyprostowany i odważnie patrz na świat i na innych. Nie kurcz się w sobie, nie garb, nawiązuj kontakt wzrokowy z kolegami z pracy. Traktuj ich z życzliwym uśmiechem, mów jasno, czego potrzebujesz lub na co nie możesz się zgodzić. Z pewnością Twój szef to zauważy.


3. NIEUSTANNE DOSKONALENIE SIĘ I PODWYŻSZANIE SWOICH KOMPETENCJI 
Mam nadzieję, że zgodzisz się ze mną, iż strój i mowa ciała są bardzo ważne w procesie autopromocji, ale nawet jeśli opanujesz tę sztukę do perfekcji i tak nie wystarczą, jeżeli nie będziesz podnosić swoich kompetencji. Dlatego też staraj się szukać możliwości do nauki (szkolenia, kursy, zgłębianie wiedzy, nowe wyzwania). Właśnie: nie bój się nowych zadań, dzięki nim rozwiniesz swoje umiejętności a to zaś zwiększy Twoją atrakcyjność na rynku pracy. Podejmując się nowych zadań, wysyłasz do przełożonego komunikat o tym, że jesteś elastyczny, ambitny i odważny oraz, że stać Cię na wiele. Szef zaś nie będzie chciał stracić tak dobrego i zaangażowanego pracownika - może sam nawet pomyśli o awansie dla Ciebie. 

Pamiętaj jednak, aby zachować równowagę i pozostawić coś tylko dla siebie - choćby dla higieny psychicznej. Mnogość i różnorodność zadań: TAK, jeśli dają radość, podnoszą nasze umiejętności i nie wyczerpują do cna. Prawdą jest, że wcale nie musisz brać na siebie nadgodzin i zbyt wielu obowiązków, aby szef Cię docenił. W innym wypadku możesz osiągnąć efekt odwrotny od zamierzonego. Jeśli pozwolisz wejść sobie na głowę, osiągniesz tylko tyle, że będziesz postrzegany jako osoba, którą łatwo można wykorzystać i zarzucić obowiązkami innych, bardziej asertywnych pracowników. A stąd już tylko krok do tego, by przestano Cię szanować.


4. ASERTYWNOŚĆ I WIARA WE WŁASNE MOŻLIWOŚCI
Umiejętne zarządzanie sobą i swoimi zasobami jest bardzo ważnym elementem autopromocji i kreowania własnego wizerunku. Niezwykle ważną rolę w tym procesie odgrywa również Twój stosunek do samego siebie a także to, co myślisz o sobie i otaczającym Cię świecie. Wiara we własne możliwości, pozytywne postrzeganie swojej osoby, życzliwa akceptacja siebie i innych ułatwią Ci dostosowanie się do otaczającej Cię rzeczywistości i odnalezienie się w różnych (czasem trudnych, nieprzewidzianych sytuacjach). Musisz najpierw poznać siebie, swoje reakcje w różnych sytuacjach, by móc nad nimi zapanować i dowolnie sterować swoimi odruchami. Bądź dla siebie wyrozumiały, ale i wymagający, wspierający ale i krytyczny - spróbuj zachować równowagę. A jeśli już dowiesz się, czego pragniesz, czego potrzebujesz, co chcesz w życiu osiągnąć oraz jakie masz słabe i mocne strony - zapewniam Cię - będziesz wtedy już w połowie drogi do osiągnięcia sukcesu.

Asertywność to termin dziś szeroko rozpowszechniony. Nie wszyscy jednak wiedzą, co on dokładnie oznacza. A zatem bycie asertywnym to wyrażanie w nieagresywny, lecz stanowczy sposób własnego zdania i emocji oraz poszanowanie swoich praw, przy równoczesnym poszanowaniu praw i poglądów innych ludzi. 

Z takiego zachowania płynie wiele korzyści:  
- Zachowanie asertywne pozwala na bycie sobą.
- Bycie asertywnym daje poczucie mocy sprawczej. 
- Bycie asertywnym pomaga w budowaniu ciepłych i szczerych relacji z innymi.

Asertywność lub jej brak, najlepiej widać w tym, jak wyrażamy swoje zdanie, jak prosimy innych o różne rzeczy, jak wyrażamy sprzeciw, i jak reagujemy na pochwały i krytykę. Osoby asertywne wyrażają swoje zdanie, nie odczuwając przy tym potrzeby ustępowania rozmówcom, ani przekonywania ich do tego, co mówią. Asertywność, to umiejętność akceptowania różnic i – w razie konieczności – pójścia na kompromis (czyli znajdowania rozwiązań satysfakcjonujących obie strony). To odwaga bycia sobą w rozmowie. Osoby asertywne nie krępują się wyrażania próśb i nie zakładają z góry, że owe prośby zostaną spełnione, gdyż dopuszczają do siebie fakt, że ktoś może im odmówić. otrzymanie odmowy zaś nie wywołuje w nich poczucia urazy. Chętnie też spełniają prośby innych, jeśli nie koliduje to z ich własnym interesem. Osoby asertywne odmawiają uczciwie, jeśli nie chcą czegoś zrobić i nie czują się z tym źle. Jednocześnie respektują prawo innych do odrzucania ich próśb. Osoby asertywne z przyjemnością słuchają pochwał i nie szczędzą ich innym. Chwalą szczerze i tylko wtedy, gdy naprawdę coś im się podoba. Krytykują innych, gdy uważają to za słuszne i przyjmują krytykę na swój temat. Mają zrównoważony obraz własnej osoby, to jest znają swoje plusy i minusy. Takie podejście bardzo ułatwia im funkcjonowanie w społeczeństwie a na gruncie zawodowym przynosi korzyści w postaci postrzegania ich jako osoby wiarygodne, godne zaufania, autentyczne i profesjonalne.

PODSUMOWANIE:
Jeśli dbasz o swój wizerunek (ubiór, mowa ciała), jeśli wciąż podnosisz swoje umiejętności i dbasz o swoje wnętrze i wiesz, czego w życiu chcesz, możesz postarać się o to, by wykorzystać swoje atuty we właściwym miejscu - nie musisz przecież przez całe życie pracować w jednym zawodzie, na jednym stanowisku czy u jednego pracodawcy. Szczerze, zamiast frustrować się pracą poniżej Twoich możliwości, która nie daje Ci żadnej satysfakcji może spróbuj przeprowadzić w firmie krótki wywiad na temat jej sytuacji, tego, czym zajmują się koledzy z innych działów, w końcu bez lęku zapytaj szefa np. o możliwość zmiany stanowiska i/lub awansu. Doceń siebie wówczas inni docenią Ciebie. Może, jeśli tylko zdecydujesz się zaryzykować, osiągniesz swój cel.